Anonimowa Twórczość
sobota, 30 marca 2013
środa, 13 marca 2013
środa, 6 marca 2013
wtorek, 5 marca 2013
Część 7
Wieczór u Johna był wspaniały. Nie wiem co do niego czuję..
Nie jest tak samo jak wtedy, gdy byliśmy parą…. teraz traktuję go bardziej jak
przyjaciela.
Kiedy wróciłam do domu nie było późno zaledwie dochodziła 19.
Mama ze swoim facetem jadła kolację. Przy stole siedział jeszcze ktoś, nie znam
go , ale muszę przyznać , że to niezłe ciacho. Wydaje się być wysoki i
wysportowany. Jego włosy mają piękny odcień brązu, oczy ma niemal czarne. Ogólnie
bardzo ładny jest.
- O już jesteś Emily, choć zjedz z nami kolację.
- Nie dziękuję, nie jestem głodna.
- A gdzie tak długo byłaś? Twoja szkoła kończy się..
- Nie muszę ci nic mówić! Nie jesteś moim ojcem! Spadaj!!
Pobiegłam schodami na górę do swojego pokoju. Trzasnęłam
drzwiami… Usiadła na parapecie, patrzyłam na ulicę na której cały czas panował
ruch i czułam, ze mam już mokre od łez policzki..
Mój tata zmarł 2 lata
temu kiedy miała 15 lat.. Bardzo mi go brakuje w chwilach kiedy jestem smutna..
tylko on zawsze potrafił mnie pocieszyć, próbował mnie zrozumieć.. Jednak cały
czas się obwiniam za to że przez te ostatnie lata jego życia za mało czasu z
nim spędzałam… Ten „okres buntu”. Wtedy wszystko było ważniejsze od niego.. No
ale kiedy już zalazłam czas dla taty to oglądaliśmy razem filmy o zwierzętach, najbardziej
lubiliśmy takie o drapieżnikach.. Teraz gdzy widzę jakiś film tego typu, to od
razu wyłączam telewizor i płaczę, długo..
Dalej bym tak rozmyślała o tacie ale usłyszałam pukanie do
drzwi.. otarłam łzy..
- Kto tam?
- Siema! Jeszcze się nie znamy..
- Dobra.. wchodź.. nie stracę.
- Mam na imię Eric, niestety czy Ci się to podoba, czy nie
to musimy się znosić, bo mój ojciec jest teraz z twoją matką… Nie wiem
dlaczego, ale ustalili, że będziemy mieszkać wszyscy razem..
- Aha. Ok. Ja jestem Emily.. Jeśli możesz to nie przychodź
do mojego pokoju bez powodu, ogólnie mam nadzieję, że nie będziemy widywać się
zdyb często..
Wiem to było chamskie.. No cóż mam zły humor, a poza tym to
on też był arogancki…
- No niestety, chyba jednak będziemy musieli się widywać, bo
ojciec przepisał mnie do tej szkoły w której też jesteś..
- Dobra.. Możesz już wyjść?
- Taa jasne, rycz sobie dalej..
Nie wytrzymałam, już drugi raz dzisiejszego wieczoru.. Niestety
był szybszy.. zatrzymał moją pięść..
- Dziewczynko, uważaj bo jeszcze sobie paznokietek złamiesz
i co wtedy będzie?!
- Uważaj bo ty możesz mieć złamany nos! A teraz spadaj!
Bad Angel
wtorek, 26 lutego 2013
niedziela, 24 lutego 2013
Część 6
Obudziłam się.. jest już ciemno, a ja nie wiem gdzie jestem i co się stało...To miejsce wydaje mi się znajome.. tylko dlaczego?
- Oooo dobrze, że już wstałaś bo myślałem, ze nie żyjesz...
- Jak ja się tu dostałam?
- Przywiozłem Cię do mojego domu, bo zemdlałaś...Nie wiedziałem co mam zrobić... Ocknęłaś się i powiedziałaś, ze chce Ci się spać, no i zasnęłaś..
Zaburczało mi w brzuchu, John też to usłyszał, ale wstyd...
- Jesteś głodna. Poczekaj usmażę Ci omlety.
- Ok. Zimno mi, pożycz mi jakiś sweter, czy coś..
- Dobra, poczekaj.... łap.
Pożyczył mi swoją bluzę, pachniała jego perfumami była taka miękka. Założyłam ją i poszłam do kuchni. Dobrze znałam dom Johna, byliśmy w końcu parą przez prawie rok. Często przesiadywaliśmy w jego domu. Jego rodziców nigdy nie było, tak jak mojej mamy. A nawet jeśli nie znałabym tego domu, to i tak do kuchni zaprowadził by mnie zapach omletów, pachniały naprawdę smakowicie.
- Musisz chwilę poczekać, bo jeszcze się smażą.
- No dobrze.
Wskoczyłam i usiadłam na szafce kuchennej , moje stałe miejsce...
- Przepraszam cię za tą sytuację dziś rano, ale to ona zaczęła mnie całować, a ja nie chciałem robić scen..
- dobra, nie rozmawiajmy o tym..
Zadzwonił dzwonek do drzwi...
- Kurcze, możesz iść otworzyć? Nie chcę, aby omlety się przypaliły..
- O matko... no niech Ci będzie...
Zajrzałam przez wizjer.... aha fajnie.. otworzyć, czy nie?
- Cześć Gemma!
- co ty tu robisz?!
Była taka wściekła, wiem, że to może głupie, ale cieszyłam się z tego powodu.. Spostrzegła, ze mam na sobie bluzę Johna..
- Dziwka!!
- Co?!
Nie wytrzymałam, walnęłam ją pięścią w nos. Polała się krew..
- Chcesz wojny?1 To będziesz ją miała!
Krzyczała i pobiegła w stronę ulicy, zanosząc się łzami...
- Oooo dobrze, że już wstałaś bo myślałem, ze nie żyjesz...
- Jak ja się tu dostałam?
- Przywiozłem Cię do mojego domu, bo zemdlałaś...Nie wiedziałem co mam zrobić... Ocknęłaś się i powiedziałaś, ze chce Ci się spać, no i zasnęłaś..
Zaburczało mi w brzuchu, John też to usłyszał, ale wstyd...
- Jesteś głodna. Poczekaj usmażę Ci omlety.
- Ok. Zimno mi, pożycz mi jakiś sweter, czy coś..
- Dobra, poczekaj.... łap.
Pożyczył mi swoją bluzę, pachniała jego perfumami była taka miękka. Założyłam ją i poszłam do kuchni. Dobrze znałam dom Johna, byliśmy w końcu parą przez prawie rok. Często przesiadywaliśmy w jego domu. Jego rodziców nigdy nie było, tak jak mojej mamy. A nawet jeśli nie znałabym tego domu, to i tak do kuchni zaprowadził by mnie zapach omletów, pachniały naprawdę smakowicie.
- Musisz chwilę poczekać, bo jeszcze się smażą.
- No dobrze.
Wskoczyłam i usiadłam na szafce kuchennej , moje stałe miejsce...
- Przepraszam cię za tą sytuację dziś rano, ale to ona zaczęła mnie całować, a ja nie chciałem robić scen..
- dobra, nie rozmawiajmy o tym..
Zadzwonił dzwonek do drzwi...
- Kurcze, możesz iść otworzyć? Nie chcę, aby omlety się przypaliły..
- O matko... no niech Ci będzie...
Zajrzałam przez wizjer.... aha fajnie.. otworzyć, czy nie?
- Cześć Gemma!
- co ty tu robisz?!
Była taka wściekła, wiem, że to może głupie, ale cieszyłam się z tego powodu.. Spostrzegła, ze mam na sobie bluzę Johna..
- Dziwka!!
- Co?!
Nie wytrzymałam, walnęłam ją pięścią w nos. Polała się krew..
- Chcesz wojny?1 To będziesz ją miała!
Krzyczała i pobiegła w stronę ulicy, zanosząc się łzami...
Bad Angel
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

