- Oooo dobrze, że już wstałaś bo myślałem, ze nie żyjesz...
- Jak ja się tu dostałam?
- Przywiozłem Cię do mojego domu, bo zemdlałaś...Nie wiedziałem co mam zrobić... Ocknęłaś się i powiedziałaś, ze chce Ci się spać, no i zasnęłaś..
Zaburczało mi w brzuchu, John też to usłyszał, ale wstyd...
- Jesteś głodna. Poczekaj usmażę Ci omlety.
- Ok. Zimno mi, pożycz mi jakiś sweter, czy coś..
- Dobra, poczekaj.... łap.
Pożyczył mi swoją bluzę, pachniała jego perfumami była taka miękka. Założyłam ją i poszłam do kuchni. Dobrze znałam dom Johna, byliśmy w końcu parą przez prawie rok. Często przesiadywaliśmy w jego domu. Jego rodziców nigdy nie było, tak jak mojej mamy. A nawet jeśli nie znałabym tego domu, to i tak do kuchni zaprowadził by mnie zapach omletów, pachniały naprawdę smakowicie.
- Musisz chwilę poczekać, bo jeszcze się smażą.
- No dobrze.
Wskoczyłam i usiadłam na szafce kuchennej , moje stałe miejsce...
- Przepraszam cię za tą sytuację dziś rano, ale to ona zaczęła mnie całować, a ja nie chciałem robić scen..
- dobra, nie rozmawiajmy o tym..
Zadzwonił dzwonek do drzwi...
- Kurcze, możesz iść otworzyć? Nie chcę, aby omlety się przypaliły..
- O matko... no niech Ci będzie...
Zajrzałam przez wizjer.... aha fajnie.. otworzyć, czy nie?
- Cześć Gemma!
- co ty tu robisz?!
Była taka wściekła, wiem, że to może głupie, ale cieszyłam się z tego powodu.. Spostrzegła, ze mam na sobie bluzę Johna..
- Dziwka!!
- Co?!
Nie wytrzymałam, walnęłam ją pięścią w nos. Polała się krew..
- Chcesz wojny?1 To będziesz ją miała!
Krzyczała i pobiegła w stronę ulicy, zanosząc się łzami...
Bad Angel
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz