sobota, 16 lutego 2013

Początek


-Emily,wstawaj!
- uhum…
- Śniadanie masz na stole
-ok
Codziennie to samo trzeba wstawiać  iść do szkoły patrzeć na mordy których się nie znosi! No więc ubrałam się w szorty i top a na wierzch planowałam założyć skórzaną kurtkę. To nic, że jest jakieś 24 stopnie ciepła.
Na śniadanie zjadłam płatki i jak zwykle w pośpiechu. Popędziłam do szkoły pieszo, bo moja mama Sarah Fleur jest vice prezesem jakiejś firmy reklamowej, przecież nie ma czasu na takie błahostki jak podrzucenie córki do szkoły…. Mama mimo swojego wieku (chociaż nie była stara miała tylko 37 lat) wygląda zarąbiście. Ma długie kruczo czarne włosy i ciemno brązowe oczy. Ogólnie miała też całkiem ciemną karnację.  A ja?.. Moje włosy są orzechowe, a oczy zielone. To jeszcze nie tak źle zawsze mogłabym urodzić się ruda..
Najbardziej drażni mnie to, że mama nigdy nie ma dla mnie czasu. Wydaje mi się, że mnie nie kocha.. Wini mnie za to, że jej kariera nie rozwija się aż tak szybko jak by chciała. Miała tylko 20 lat jak mnie urodziła, więc musiała na trochę zawiesić studia i teraz twierdzi, że mogłaby mieć własną firmę gdyby nie to… Już byłam w szkole gdy usłyszałam:
-Hej, jak tam twój nowy tatuś, co?
 Ten głos rozpoznałabym nawet na końcu świata…. Najpopularniejsza dziewczyna w szkole, najgorsza suka jaką znam..
- O cześć Gemma. No cóż moja mam przynajmniej potrafi sobie znaleźć faceta.. A twoja co dalej jest sama?
Odwróciła się i odeszła kręcąc tym swoim tyłkiem. No cóż nawet „królową” można zawstydzić.
- Hej Amy!-zawołałam do swojej najlepszej przyjaciółki
- No hej, sorry że wczoraj nie przyszłam do Ciebie, ale poszłam z June na zakupy…
- Aha fajnie. Szkoda, ze nie zadzwoniłaś też bym z wami poszła.
Zrobiła się czerwona. Natomiast ja odeszłam. Najchętniej zaszyłabym się gdzieś, ale nie  chciałam wracać do pustego domu, więc poszłam na lekcje.
Czuję, że tracę swoje przyjaciółki, a tylko one mi zostały. Nie mam nikogo poza nimi… No dobra jest jeszcze Nick, ale to nie to samo..
Nick’a spotkałam dopiero po 12. Uściskał mnie i jak zwykle dogryzaliśmy sobie.
Skończyłam lekcje dopiero o 15. Wróciłam do domu, jak zwykle nikogo w nim nie było.. Zjadłam obiad i poszłam się zdrzemnąć. Obudził mnie dopiero dzwonek do drzwi... No jasne tylko jego brakowało..

Bad Angel 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz