- Cześć Emily, sorry, że tak późno ale muszę Ci coś
powiedzieć…
-Czekaj, stop. Która jest godzina?- byłam taka zaspana…
- 4 rano lub w nocy jeśli wolisz…
-John co ty tu robisz o takiej godzinie?! O matko, krew Ci
leci.!
- No bo ja tu jechałem swoim skuterem, żeby z tobą
porozmawiać, ale nie wiem czy nie złamałem nogi strasznie mnie boli.
- Ale jak, co się stało?
- Sama wiesz, że są tacy ludzie którzy nie znają limitów
prędkości..
-Musisz jechać do szpitala.
- Nie najpierw porozmawiajmy.
- Teraz nie ma na to czasu.
Chwyciłam kurtkę i wybiegłam na ulicę złapać taxi. Całe szczęście,
ze mieszkamy w centrum. Zaprowadziłam Johna do taksówki, poczekałam aż się
usadowi, a później sama usiadłam obok niego.
Mimo, że to ja z nim zerwałam i tak byłam w nim zakochana…
Niestety teraz prawdopodobnie na złość dla mnie był z Gemmą… Jego piękne
brązowe oczy były niemal czarne. Teraz gdy patrzy na mnie tak bardzo chciałam
go pocałować.. chwycić tą jego czuprynę o kolorze ciemny blond i przyciągnąć go
do siebie…
Wysiedliśmy z pojazdu, poszliśmy w stronę szpitala. John
kuśtykał jednak nie pozwolił sobie pomóc. Chyba chciał pokazać, jaki jest
męski.
- No nie to chyba zły sen…-wyszeptałam gdy tylko weszliśmy
na izbę przyjęć.
- O dobry wieczór Emily coś się stało? Gdzie twoja mama?
- Mamy tu nie ma. Przyjechałam tu z Johnem.
Nowy facet mamy jest lekarzem i oczywiście dzisiaj pracuje.
Jak pech to pech. Nie wiem dlaczego nie znoszę tego typa, nie jest taki zły,
nawet mama przy nim staje się milsza, ale coś mi w nim nie gra. Tak jakby
wiedział coś czego ja nie wiem…spokojnie ja jeszcze się dowiem co on ukrywa.
Okazało się, że John wcale nie ma złamanej nogi jest jedynie
lekko potłuczona będzie przez parę dni kulał i to wszystko. To dobra nowina,
ale jest też zła Paul ( facet mamy) wygadał się, że od jutra z nami zamieszka. No
nie tego za wiele. Teraz to ja już chyba wcale nie będę spędzać czasu w domu.
Jechaliśmy taksówką w zupełnej ciszy. Stała się tak nie
znośna, że musiałam się odezwać ..
- John o czym chciałeś ze mną porozmawiać?
- Chciałem Cię przeprosić…
Zarumienił się. Wyglądał tak słodko… Emily ogarnij się… Skup
się na rozmowie!
- Za co chcesz mnie przeprosić?
- No bo to ja wygadałem Gemmie, że twoja mama znów ma innego
faceta.
No jasne bo co innego miał powiedzieć? Kocham Cie i chce
abyśmy do siebie wrócili? No jasne, że nie.
- Może pan się tu zatrzymać?- poprosiłam taksówkarza.
Do domu miałam jeszcze spory kawałek, ale byłam tak wykurzona,
że musiałabym wysiąść inaczej bym się popłakała..
Taksówka się zatrzymała. Niestety John też wysiadł. Czułam
jak łzy napływają mi do oczu. „Nie podchodź „ chciałam krzyknąć jednak w gardle
miałam gule.
- Ja naprawdę przepraszam, nie zrobiłem tego umyślnie,
kłóciliśmy się ona coś powiedziała o mojej rodzinie i o tym jaka to jej mama
jest biedna czy coś i jakoś później samo mi się wymsknęło.
- Nie spodziewałam się tego po tobie..
Tylko tyle udało mi się powiedzieć. Wiem może nie było to aż
takie straszne, no ale cóż..
Po moim policzku spłynęła pierwsza łza a później następna i
następna…zamknęłam oczy miałam nadzieję, ze w ten sposób uda mi się zatrzymać łzy.
Poczułam na policzkach jego ręce ocierał łzy. Otworzyłam oczy.. Jego
piękna twarz była tak blisko… Sama nie wiem kto zaczął. Całowaliśmy się teraz
na obcej ulicy gdzieś w Nowym Yorku.
-Nigdy nie przestałem Cię kochać..- wyszeptał mi czule do
ucha.
- Ja ciebie też.
I znów się całowaliśmy.. Pierwszy raz od dłuższego czasu
poczułam się szczęśliwa.
Bad Angel